Napisany przez: Igor Marek
W dobie kryzysu gospodarczego częstokroć można usłyszeć, iż rynek pracy „należy” obecnie do pracodawców, a nie pracowników. Nawet jeśli sytuacja ekonomiczna sprzyja takim twierdzeniom, to pracownik tym bardziej winien mieć świadomość przysługujących mu praw w relacji z pracodawcą.
Pracownik, jako, że jest stroną słabszą w tej relacji, otoczony jest szczególną ochroną przepisów prawa. Ostatnią linią obrony praw pracownika naruszonych przez pracodawcę jest możliwość wystąpienia na drogę sądową.
Najbardziej drastycznym momentem dla pracownika jest utrata pracy i temu zagadnieniu oraz idącym za tym uprawnieniom pracownika, chciałbym poświęcić chwilę. Szczególnie częsta obecnie jest praktyka pracodawców proponowania rozwiązania stosunku pracy w drodze porozumienia stron, które jest korzystne dla pracodawców, ale rzadko dla pracowników. Często też pracodawcy stosują pewną formę szantażu, np. „wypowiedzenie będzie dla ciebie niekorzystne, zwolnię cię dyscyplinarnie, jeśli się nie zgodzisz”, itp. Jakie konsekwencje płyną z takiego sposobu zakończenia stosunku pracy i czy pracownik zawsze powinien się na to godzić? Otóż pracownik nie może się w takim przypadku odwołać do sądu pracy przez co nikt nie może bezstronnie ocenić czy były rzeczywiste powody do zwolnienia czy też nie. Nie ma w takim przypadku również okresu wypowiedzenia umowy o pracę (dwa tygodnie, miesiąc lub trzy miesiące) podczas którego, już wiedząc, iż stracimy pracę, wciąż otrzymujemy wynagrodzenie, opłacane są wszelkie składki i mamy możliwość spokojnego szukania kolejnej pracy. Po wtóre, w przypadku rozwiązania umowy o pracę za porozumieniem stron, pracownik nie będzie otrzymywał zasiłku dla bezrobotnych, gdy zarejestruje się w Urzędzie Pracy.
Inaczej sytuacja wygląda pracownika, gdy rozwiązanie stosunku pracy następuje za wypowiedzeniem pracodawcy albo bez wypowiedzenia (w tym również z winy pracownika, czyli tzw. zwolnienie dyscyplinarne). Jeśli nie zgodzimy się np. na porozumienie stron, a pracodawca jest zdeterminowany, by nas zwolnić, to zastosuje któryś z powyższych sposobów. Wtedy jednak przysługuje nam ochrona prawna jaką daje możliwość wystąpienia na drogę sądową.
Kiedy jest to możliwe i co możemy uzyskać w sądzie, a przede wszystkim jak szybko, o tym w dalszej części.
W razie rozwiązania stosunku pracy za wypowiedzeniem pracodawcy, jeśli było ono nieuzasadnione lub narusza przepisy o wypowiadaniu umów o pracę, pracownik może w terminie 7 dni od dnia doręczenia mu pisma wypowiadającego umowę o pracę, wystąpić do sądu pracy o:
- orzeczenie o bezskuteczności wypowiedzenia, a jeśli termin wypowiedzenia już minął (dwa tygodnie, miesiąc lub trzy miesiące, zależnie od stażu pracy u danego pracodawcy), o
- przywrócenie do pracy na poprzednich warunkach,
- o odszkodowanie (w wysokości wynagrodzenia za okres od 2 tygodni do 3 miesięcy, w zależności od okresu wypowiedzenia)
Nieuzasadnione będzie wypowiedzenie, jeśli nie przemawiały za nim żadne obiektywne względy dotyczące pracownika, natomiast z niezgodnością z przepisami o wypowiadaniu, mamy do czynienia, jeśli np. pracodawca nie uzasadni pisemnie wypowiedzenia umowy na czas nieokreślony. Brak takiego uzasadnienia nie oznacza, iż wypowiedzenie nie jest skuteczne, owszem jest i termin do wniesienia odwołania biegnie, jednak jest to wada wypowiedzenia, która sprawia, iż z pewnością pracownik wygra w sądzie.
W przypadku zwolnienia bez wypowiedzenia – czy to zwykłego, czy dyscyplinarnego – jeśli narusza to przepisy, pracownik może wystąpić w terminie 14 dni od dnia otrzymania takiego rozwiązania do sądu o:
- przywrócenie do pracy na poprzednich warunkach
- odszkodowanie
W każdym z tych przypadków, pismo powinno zawierać informację, iż przysługuje nam prawo odwołania się do sądu pracy, a jeśli nie zawiera, to mimo upływu terminu 7/14 dni do wniesienia odwołania, pracownik może wystąpić do sądu o przywrócenie tego terminu.
Do sądu można się również odwołać również m.in., jeśli pracodawca obniży pracownikowi wynagrodzenie, jeśli zastosowana zostanie kara porządkowa (nagana, kara pieniężna), czy nie zostanie mu wydane, lub zostanie wydane błędne, świadectwo pracy.
Za każdym razem procedura jest taka sama
Termin na wniesienie odwołania: najczęściej 7, rzadziej 14, dni od zdarzenia. Sąd: wedle wyboru pracownika – w miejscu siedziby pracodawcy, w miejscu świadczenia pracy albo w miejscu, gdzie znajduje się zakład pracy. Na przykładzie przedstawia się to następująco. Firma z siedzibą w Warszawie, posiadająca oddział w Krakowie, zatrudnia pracownika, który na stałe wykonuje pracę w Nowym Sączu. Pracownik powództwo przeciwko pracodawcy może wytoczyć przed sąd w Warszawie, Krakowie, albo Nowym Sączu, w zależności od tego, gdzie jest mu wygodniej.
Co więcej, powództwo takie, tak, jak i samo postępowanie, zwolnione jest z kosztów sądowych dla pracownika (granicą jest kwota 50 tys. zł dla roszczeń odszkodowawczych pracownika).
Czas trwania postępowania zależy od sądu oraz od materiału dowodowego
W dużych miastach sprawy, z uwagi na ich ilość, trwają dłużej. Jeśli strona powołuje wielu świadków, ich przesłuchanie również trwa i zazwyczaj potrzeba kilku rozpraw, by ich przesłuchać i wydać wyrok. Tak więc sprawa może zakończyć się na pierwszej rozprawie (po kilku tygodniach od wniesienia odwołania) lub po kilku miesiącach.
Praktyka sądowa wskazuje, iż pracownicy częstokroć mają rację dowołując się do sądu pracy (w około 60-70% przypadków) i w ten sposób broniąc swych praw naruszonych działaniem pracodawców.
« wróć