RSS
RSS

Wszędobylski Excel

Napisany przez: Paweł Chojnacki
 
 

 

Wszędobylskość Excela, zwykle występującego jako składnik pakietu MS Office na niemal każdym firmowym komputerze, daje nam gwarancję, że wpisane do niego i przechowywane w plikach dane będą nam długo i dobrze służyły, jednak z definicji jest to program matematyczno-analityczny. Skąd więc wynika legendarna siła programu w tak wielu zastosowaniach? Spróbuję znaleźć odpowiedź.

„Wskaż najlepszy arkusz kalkulacyjny i dlaczego jest to Excel?” – pytanie egzaminacyjne jak z sennego koszmaru niedouczonego studenta. Produkt firmy Microsoft stał się tak bardzo popularny, że praktycznie wymiótł wszelką konkurencję. Dziś każde biuro, każda firma posiada chociaż jeden komputer z zainstalowanym Excelem. Automatycznie i odruchowo traktujemy go więc jak jedyny i najlepszy. Co prawda 25 lat temu na polskich drogach najbardziej rozpowszechnionym, lecz przecież nie najlepszym samochodem był „maluch” – to porównanie byłoby dla Excela krzywdzące. Wysoka ocena i rozpowszechnienie jest wynikiem jakości i realnej przewagi nad resztą arkuszy.

Import danych

Pomimo swojej „tabelkowej” struktury, program potrafi zaimportować bardzo wiele rodzajów danych. Również te niematematyczne, dowolny niemal tekst, który ewentualnie wcześniej możemy lekko sformatować edytorem tekstowym. Excel gdy tylko napotka ciągi znaków niebędące stricte matematycznym zapisem – uruchomi kreatora, który pomoże przenieść je na ekran aplikacji. Dlaczego próbować wczytać do arkusza kalkulacyjnego tak dziwne dane? Co najmniej z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest fakt, że prawie każda ludzka działalność, a także biurowa aktywność polega na układaniu, porządkowaniu, sortowaniu ogromnej ilości informacji. MS Excel jako program-tabela wydaje się być do tego niezastąpiony. Najdziwniejsze zestawienia, podsumowania, spisy kontrolne i inwentaryzacyjne nie będą problemem – po umieszczeniu danych w arkuszu można je posortować i układać na wszelkie sposoby, aby wydobyć z nich najistotniejsze fakty i w czytelnej formie przedstawić szefowi lub współpracownikowi. Drugi, według mnie istotny powód – to ogromna elastyczność ekranu, na którym pracujemy. Pokratkowany interfejs początkowo odstrasza wszystkich humanistów, ale to tylko pozory. W istocie każdą komórkę możemy formatować również pod względem graficznym, czyli zmienić jej wymiary, kolory, obramowanie. Gdy próbuję znaleźć niekomputerowe odniesienie wygody jaką daje ekran Excela, na myśl przychodzi mi... papier milimetrowy. Na takim papierowym arkuszu można precyzyjnie napisać, narysować i rozplanować najbardziej skomplikowane pomysły, aby były czytelne dla innych. Zdaję sobie sprawę z niedoskonałości tego porównania – gdyż w Excelu tę precyzyjną „siateczkę” można dowolnie zmieniać, a także w zależności od potrzeb pokazywać lub chować na wydruku. Te opcje, wraz z możliwością dostrojenia wydruku do konkretnego modelu drukarki, podziałem na strony i dopasowaniem wielkości, dają nam (z pewnością po kilku próbach) niemal graficzny edytor typu WYSIWYG, czyli „to co widzisz, jest tym co otrzymasz”.

Oczywiście właściwości, które opisałem, nie są sztandarowymi zaletami programu, każdy wyspecjalizowany do projektowania produkt pobiłby Exela – trzeba jednak wziąć pod uwagę popularność arkusza. Dzięki niej możemy być pewni, że wyniki naszej (przyznaję, czasem żmudnej) pracy, będą niemal identycznie wyglądały na każdym komputerze.

Kolejna wielka siła Excela, którą zwykle odkrywamy po tych wymienionych wyżej zaletach „graficznych”, to jego esencja, czyli obliczenia. Arkusz kalkulacyjny z założenia umożliwia pracę z liczbami, tekstem oraz formułami – ilość możliwych do zastosowania funkcji matematycznych, logicznych, finansowych czy statystycznych jest ogromna, jednak... skończona. Gdyby możliwości programu kończyły się razem z listą dostępnych funkcji, MS Excel byłby tylko programem dobrym. Dlaczego więc jest więcej niż dobry?


Strona: 1 [2]

« wróć

Szkolenia

O nas Reklama Kontakt Regulamin Współpracownicy Partnerzy Forum