Napisany przez: Joanna Wieremiejewicz- Podkościelna
08 stycznia obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Sprzątania Biurka.
Niektórzy z nas potraktowali ten dzień, jak każdy inny (w końcu mnóstwo mamy powodów i dni do świętowania), inni zaś postanowili w tym dniu przeanalizować stan swoich biurek i nawet zdecydowali się na ten odważny krok dokonania gruntownych porządków. Trudno powiedzieć, jaki wpływ miała na nas rozmowa na ten temat w radiowej Trójce (zresztą nie wszyscy ją słyszeli), a na ile stan naszych biurek nie pozwolił już na dźwiganie, czy przyjmowanie na siebie dodatkowych ciężarów rzeczy różnych.
Słuchacze dzwoniący do Trójki (niestety, słyszałam tylko fragmenty tej dyskusji) podzielili się na tych, którzy są dumni z cudownego ładu i harmonii na biurku i tych, którzy wyśmienicie czują się w „artystycznym nieładzie”(do niedawna też do nich należałam).
Przy tej właśnie okazji zaczęłam się zastanawiać nad „za i przeciw” temu, co można zyskać dzięki porządkowi a co można(utrzymując go) stracić?
Otóż doszłam do wniosku, że mając pachnące świeżością i czystością biurko z pewnością:
- niektórzy z naszych przełożonych mogą uważać, że w ogóle nie pracujemy (słynna metoda udawania pracy na papiery na biurku bierze w łeb)
- niektórzy z naszych znajomych z pracy mogą unikać kontaktu z nami z powodu stereotypowego skojarzenia ładu i porządku z osobą, która może wydawać się nudną, bezbarwną zbyt przewidywalną(czy wręcz – mało kreatywną)
- możemy być podejrzewane przez nasze koleżanki(to akurat „problem” bardziej damski niż męski, że właśnie przechodzimy przez kolejną dietę(skoro brak okruchów, opakowań) i to już rodzi poważne konsekwencje- kolejny podział na będących za i przeciw odchudzaniu, bo przecież Ty tak doskonale wyglądasz, spójrz na mnie - ja to dopiero powinnam się odchudzać…
- możemy przyczynić się do globalnego spadku popytu na artykuły biurowe typu żółte karteczki, zakreślacze, zszywacze, nożyczki, taśmę klejącą z powodu zbyt długiego okresu używania jednej pary bądź jednej sztuki rzeczy wyżej wymienionych (no, chyba, że jesteśmy tak miłe i pożyczymy go naszemu koledze z działu handlowego, który przez następny tydzień będzie szukał klientów w terenie i zapomni nam oddać tego, co pożyczył)
A jakie są zalety tego stanu rzeczy?
- w wypadku choroby lub innego powodu naszej nieobecności w pracy raczej mało prawdopodobne, żeby ktoś do nas dzwonił ( przecież wiadomo, gdzie i co znaleźć)
- wielce możliwe jest za to, że zaprzyjaźnimy się w pracy z kimś o podobnych upodobaniach (np. z działu księgowości). Czyżby znów stereotypy?
- mamy szansę pozostać osobą bezdzietną i niezamężną (pod warunkiem, że kadrowa to osoba aspołeczna, nie zdradzająca sekretów innych pracowników) z powodu braku zdjęć ukochanych członków rodziny na naszym biurku
- i pewnie dużo jest tych plusów jeszcze, ale nie mogę ich tu wszystkich pomieścić
Tymczasem kolejne święto przed nami - 25 stycznia obchodzić będziemy Dzień Sekretarki i Asystentki.
« wróć